KONCERTY: Sarsa, Grzeszczak, LemON

    3 czerwca rozpoczęły się Dni Chemika w Policach (20km od Szczecina). Potrwały one dwa dni. Pierwszego dnia na scenie wystąpiła znana każdemu z hitu „Naucz mnie”Sarsa. Co śmieszne, jeszcze rok temu drażniła mnie jej osoba oraz singiel puszczany przez każdą możliwą stację radiową minimum co godzinę. Po jakimś czasie przesłuchałem płytę. Z początku nic mi się nie podobało. Uważam, że do niektórych piosenek po prostu trzeba dojrzeć – trzeba coś przeżyć. Dziś nie ma ani jednej piosenki z jej debiutanckiego albumu „Zapomnij mi”, której bym nie uwielbiał. Przed koncertem w Policach miałem okazję usłyszeć Sarsę dwa razy na żywo. Uważałem, że nie jest zbyt dobrą wokalistką. Po tym koncercie wszystko się zmieniło. Zaśpiewała na prawdę nieźle, przekazała na scenie mnóstwo energii, nie była już tą melancholijną, smutną dziewczyną, którą widziałem wcześniej na galach: Eska Music Awards i MTV Europe Music Awards Pre Party.

    Poniżej moje ulubione wykony:


    W sobotę na tej samej scenie wystąpił Igor Herbut ze swoim zespołem LemON. Do tego artysty również nie byłem przekonany, jednak w przeciwieństwie do Sarsy, nie przekonał mnie nadal. Igor ma świetny głos, ale teksty i muzyka nie trafiają do mnie. Być może dlatego, że zdecydowanie wolę damski wokal. Uważam, że tylko kobieta potrafi przekazać swoim głosem prawdziwe emocje. Niestety tego dnia zapomniałem karty pamięci, dlatego też nie posiadam nagrań. Kilka fragmentów mogliście zobaczyć na moim snapchacie (seb4sthian) oraz na instagramie (oksinciuk).

    2016-06-04_146503810210

    5 czerwca z samego rana wyruszyłem do Poznania. W miejscowości Komorniki położonej nieopodal, odbył się koncert Sylwii Grzeszczak, która również ostatnimi czasy trafia do mnie w stu procentach. Jej głos ma magiczną moc, teksty zmuszają do głębszych refleksji, a wszystko to ozdobione jest piękną muzyką. Jedyne do czego się mogę przyczepić to to, że śpiewała głównie single, a ja jadąc na koncert liczyłem na więcej niekomercyjnych kawałków z płyt, z którymi się utożsamiam. Poniżej nasze wspólne zdjęcie, podpisane płyty oraz moje ulubione wykony podczas wieczoru:

    1111

    S.

    Leave a Reply

    Your email address will not be published.
    Required fields are marked *